[ Registrarse ]
 
 
Principal
· Home
· Archivo de Noticias
· AvantGo
· Contactar
· Descargas
· Enciclopedia
· Enlaces
· Enviar Noticias
· Foro
· Galería de Imágenes
· Reportajes
· Tu Cuenta
Últimas imágenes

El pintor de batallas, al teatro

Arturo con Rosa Villacastín

Ilustración de Pablo García para La nueva España

.: Galería de fotos :.

Últimos mensajes

 1251 - 25.06.2017 - Una Historia de España (LXXXVII)
 1250 - 18.06.2017 - Perros de la Recoleta
 1249 - 11.06.2017 - Una Historia de España (LXXXVI)
 1248 - 04.06.2017 - Claro que nos representan
 4 - 20.06.1993 - Sobre lobos y japoneses
 1247 - 28.05.2017 - La soldado que se parecía a Jodie Foster
 7 - 11.07.1993 - Un héroe de nuestro tiempo
 1246 - 21.05.2017 - Echando más pan a los patos
 5 - 27.06.1993 - Lejías
 1245 - 14.05.2017 - Una Historia de España (LXXXV)

El Capitán Alatriste Forums

Artículos Pasados
Domingo, 30 noviembre
· Nueva edición escolar de 'DonQuijote'
· 'Perros e hijos de perra'
Sábado, 11 octubre
· Estreno de la obra 'Patente de corso'
Miércoles, 20 agosto
· Se prepara adaptación al cine de 'La piel del tambor'
Miércoles, 13 agosto
· Arturo, premiado en La Unión (Murcia)
Sábado, 10 mayo
· Arturo en las Jornadas de Arqueología Subacuática
· Arturo en Argentina
Domingo, 16 febrero
· 'Letras y espadas' por Madrid
Sábado, 01 febrero
· Arturo, premiado en Santiago de Compostela
Lunes, 28 octubre
· Entrevista a Arturo en 'Salvados'

Artículos Viejos

Utilizamos cookies propias y de terceros para mejorar nuestros servicios y mostrarle publicidad relacionada con sus preferencias mediante el monitoreo de las costumbres de uso de su navegador. Si continua navegando, consideramos que acepta su uso. Puede cambiar el modo de tratamiento de estas cookies o negarlas.

Ecke Ecke
www.Capitan-Alatriste.com :: Ver tema - 'Hombres buenos' (2015) (noticias)
 FAQFAQ   BuscarBuscar   Grupos de UsuariosGrupos de Usuarios   PerfilPerfil   Entre para ver sus mensajes privadosEntre para ver sus mensajes privados   LoginLogin 

'Hombres buenos' (2015) (noticias)
Ir a página Anterior  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
 
Publicar nuevo tema   Responder al tema    Foros de discusión -> Otros libros
Ver tema anterior :: Ver tema siguiente  
Autor Mensaje
Rogorn
Capitán


Registrado: Feb 01, 2007
Mensajes: 13411

MensajePublicado: Lun May 29, 2017 11:34 am    Asunto: Responder citando

Arturo Pérez-Reverte wraca do formy
Krzysztof Cieślik - rp.pl - 18/05/2017

Trudno utrzymać się na szczycie, wiedzą o tym doskonale zarówno autorzy literatury wysokiej, jak i „pisarze producenci". Literatura, podobnie jak muzyka, ma swoich autorów jednego przeboju. Często się zdarza, że pisarz nie jest w stanie dorównać swemu pierwszemu dziełu, czego sztandarowymi przykładami są Joseph Heller z „Paragrafem 22" i J.D. Salinger z „Buszującym w zbożu", na rodzimym poletku zaś Tomek Tryzna z „Panną Nikt". Jeszcze częściej przychodzi wyczerpanie. To ostatnie dotyka zwłaszcza twórców literatury popularnej, których wymogi rynkowe (umowy z wydawcami, utrzymywanie się na fali, konieczność zarobienia na życie) zmuszają do wypuszczania rokrocznie kolejnych powieści. Efekt jest taki, że nawet tak znakomici autorzy kryminałów jak Marek Krajewski w końcu spuszczają z tonu.

Wydawało się, że tak właśnie się stało z Arturem Pérezem-Revertem, jednym z najwybitniejszych autorów literatury popularnej naszych czasów. Hiszpański mistrz powieści pop-erudycyjnej, którego książki sprzedały się na całym świecie już w niemal 20 milionach egzemplarzy i tłumaczone były na 34 języki, wyraźnie obniżył loty. Widać to było zarówno w dziełach historycznych („Oblężenie"), jak i w rozgrywających się współcześnie „Mężczyźnie, który tańczył tango" i „Cierpliwym snajperze". Szczególnie rozczarowywała ostatnia z powieści, w której autor „Klubu Dumas" zamierzył się na coś na kształt Ważnego Dzieła o Współczesności, Które Podejmuje Aktualny Temat (w tym wypadku: street art i granice wolności). Okazało się jednak, że do rodaka Javiera Mariasa, autora arcydzieła „Twoja twarz jutro", sporo mu brakuje – może dlatego, że Pérez-Reverte niespecjalnie czuje się jako autor powieści współczesnych, a może z powodów czysto literackich, siłą jego książek są bowiem przede wszystkim ciekawie zaplecione intrygi, a nie społeczne i kulturowe diagnozy.

Tym większym zaskoczeniem jest „Misja: Encyklopedia" – książka nie tylko udana, ale i prowokująca do dyskusji. Oczywiście i tutaj mamy do czynienia z recyklingiem pomysłów, które Pérez-Reverte wykorzystał już gdzie indziej (przyjdzie nam do tego wrócić), lecz obok znaku firmowego Hiszpana, czyli zgrabnie skrojonej, lekko sensacyjnej fabuły, pojawia się tu także coś wcześniej w jego twórczości nieobecnego: postmodernistyczny chwyt polegający na obnażeniu własnego warsztatu twórczego. W 2017 roku nic to wprawdzie oryginalnego, ale zważywszy, że w teorii to literatura czysto rozrywkowa, warto ten pomysł docenić.

Powrót na terytorium hiszpańsko-francuskie – znane choćby z debiutanckiego „Huzara", „Dnia gniewu", „Oblężenia" i nietłumaczonego na język polski „Cabo Trafalgar" (Przylądka Trafalgar) – a także do konwencji historyczno-przygodowej wyraźnie zatem Pérezowi-Revertemu posłużył. Dziwić może natomiast niepowodzenie jego powieści współczesnych, bo przecież pisarz zaczynał jako korespondent wojenny. Przez ponad 20 lat relacjonował konflikty zbrojne na całym świecie – od Cypru, przez Saharę, Nikaraguę, Salwador, Liban, Goa, Mozambik, Iran, Irak, Izrael, Falklandy, pierwszą wojnę w Zatoce Perskiej i rewolucję 1989 r. w Rumunii, aż po wojnę na Bałkanach. O śmierć ocierał się kilkakrotnie. W 1977 r. podczas wojny w Erytrei zaginął na kilka miesięcy. Sądzono, że nie żyje. Przetrwał jedynie dzięki pomocy przyjaciół z partyzantki. Jak sam mówi, to wówczas „z młodzieńca żądnego przygody stał się osobą, która świadomie obserwuje świat". Dzięki temu mógł się także narodzić jako prozaik – przeżył i widział na własne oczy to, o czym miał później opowiadać. Twierdzi, chyba zgodnie z prawdą, że nie jest pisarzem z powołania i zapewne bez bogatych doświadczeń nie sięgnąłby po pióro.

Korespondenci i fotografowie wojenni często nie są w stanie poradzić sobie z okropnościami, które widzieli na własne oczy. Nie inaczej było z Hiszpanem. Proza miała się stać dla niego odskocznią od myśli i obrazów, które go prześladowały. Kiedy w 1986 r. debiutował „Huzarem", powieścią o młodzieńczych ideałach wypartych przez demony wojny, wiedział doskonale, o czym pisze, choć nie zdawał sobie sprawy, że ledwie kilka lat później odniesie sukces i pole bitwy zamieni na pisarskie biurko (to może za wiele powiedziane, bo Pérez-Reverte należy do tych autorów, którzy dużą część pracy wykonują w terenie, sprawdzając miejsca akcji czy, w ramach przygotowań, ucząc się np. szermierki). W 1993 r. ukazał się głośny „Klub Dumas", ale prawdziwą sławę przyniosła mu w 1996 r. pierwsza odsłona świetnego cyklu o kapitanie Alatriste (przełożonego barwną polszczyzną przez Filipa Łobodzińskiego), którym unieśmiertelnił hiszpański Złoty Wiek, trafiając nawet na listę lektur polecanych przez rodzimych historyków.

Dobrze napisane, wciągające, a przy tym nierzadko trzymające w napięciu opowieści naturalnie musiały wzbudzić zainteresowanie filmowców, choć efekty zwykle nie spełniały oczekiwań. Chyba najbardziej znaną z dziesięciu adaptacji pozostają do dziś nieudane „Dziewiąte wrota" Romana Polańskiego z 1999 r. (luźno oparte na „Klubie Dumas"), lecz za najciekawszą wypada chyba uznać „Kapitana Alatriste" z 2006 r. Mimo sprawnej reżyserii Agustína Díaza Yanesa, najwyższego w historii hiszpańskiej kinematografii budżetu (ok. 30 mln dolarów) i zaangażowania znajdującego się wówczas u szczytu kariery Vigga Mortensena (tuż po sukcesie „Władcy Pierścieni"), poza Hiszpanią film nie odniósł większego sukcesu i ostatecznie przyniósł straty.

W „Misji: Encyklopedia" Pérez-Reverte, jak w licznych innych powieściach, przeplata współczesną narrację z historią – tym razem otrzymujemy opowieść o wyprawie hiszpańskich akademików po redagowaną przez Denisa Diderota i Jeana d'Alemberta „Wielką encyklopedię francuską". W centrum opowieści stawia książkę, ale znajdziemy tu także i jego ukochane antykwariaty, i biblioteki, i pojedynki (na szpady, oczywiście!). Miesza fakty z fikcją literacką. Wreszcie, co najważniejsze, z pozornie nieinteresującej – czy też: interesującej wyłącznie z punktu widzenia fachowców, np. literaturoznawców – historii tworzy opowieść przygodową wciągającą także z perspektywy tych, których oświecenie i historia intelektualnych zdobyczy ludzkości niezbyt ciekawią.

Recykling to zresztą niejedyna wada „Misji: Encyklopedia". Pérez-Reverte nie unika – to cecha charakterystyczna literatury popularnej, nawet tej z górnej półki – mnóstwa klisz, ale są to klisze podane z niewątpliwym wdziękiem. Weźmy choćby obraz Reposo, płatnego mordercy: „I kiedy błyskawica nad odległym lasem przecina niebo, a potem spomiędzy czarnych, niskich chmur z siłą wystrzału armatniego dociera grzmot, błysk oświetla twarz samotnego jeźdźca z ustami wykrzywionymi w okrutnym grymasie, zapowiadającym odkładaną na później zemstę". Jednak nawet jeśli długimi fragmentami to nieco sztampowa, acz świetnie napisana proza spod znaku „znacie, to posłuchajcie", łatwo jej urokowi ulec.

Tym razem, jak w „Klubie Dumas", fabułę napędza literackie śledztwo, z tym że w „Misji: Encyklopedia" prowadzone jest ono przez narratora (czyli samego pisarza), któremu sekundują przyjaciele, bukiniści, antykwariusze i członkowie Hiszpańskiej Akademii Królewskiej. Pérez-Reverte trafia na ślad wyprawy, którą w 1780 r. podjęli don Hermógenes Molina, ówczesny bibliotekarz Akademii, i emerytowany brygadier Pedro Zárate, zwany przez kolegów z tej szacownej instytucji admirałem. Wprawdzie „Encyklopedia" znajdowała się wówczas na indeksie ksiąg zakazanych, a we Francji nie można było jej drukować, jednak na sprowadzenie kompletu 28 tomów pierwszej edycji – niemal niedostępnej, na czym polega trudność zadania – wyraził zgodę zarówno sekretarz Rady Najwyższej Inkwizycji, jak i król Karol IV. Uznawano ją bowiem, jak mówi jeden z akademików, za „jedno z tych twórczych i znaczących, rzadkich w historii ludzkości dzieł, które oświecają swych czytelników i otwierają wrota do szczęśliwości, kultury i postępu narodów", i w drodze wyjątku wyrażono zgodę, aby „stanowiący, oczyszczający i przynoszący chwałę językowi kastylijskiemu" naukowcy z Akademii mieli do niej dostęp.

Pérez-Reverte w pierwszej chwili prezentuje się tutaj jako jednoznaczny zwolennik oświecenia, lecz z biegiem opowieści jego poglądy przestają być tak oczywiste. Niewątpliwie jednak w stagnacji u schyłku XVIII wieku widzi źródła trwającego dwa stulecia i znaczonego przelaną krwią kryzysu Hiszpanii.

Pisarz rzuca bowiem czytelnika nie tylko w przygodę, lecz także w środek XVIII-wiecznego sporu reakcjonistów z postępowcami. Bierze przy tym na celownik zacofaną Hiszpanię, tę, w której postęp powstrzymuje Kościół, a szlachcicowi wszystko wolno, piętnując – by wyrazić rzecz słowami admirała – „apatię i marazm", cechy narodowe „niedojrzałych" Hiszpanów. Misję don Hermógenesa Moliny i don Pedra Záratego próbuje udaremnić inny duet: oświecony pseudointelektualista Sánchez Terrón i wstecznik Higueruela. Portretując tę czwórkę, Pérez-Reverte ukazuje sedno ówczesnego sporu światopoglądowego: konflikt nauki z religią. O ile jednak wierzący Molina i ateista Zárate jako światli ludzie są w stanie dojść do porozumienia, ponieważ łączy ich miłość do ojczyzny i wiara w oświeceniowy Rozum (u Moliny chwiejna, ale niewątpliwie obecna), o tyle sabotujący ich poczynania Sánchez Terrón i Higueruela przypominają postaci z „Pochwały głupoty" Erazma z Rotterdamu, do czego zresztą otwarcie Pérez-Reverte nawiązuje słowami: „Dotarli niczym Niegodziwość z Pychą pod rękę do placu Puerta del Sol".

Najciekawszą postacią w całej powieści jest jednak kleryk Bringas, który towarzyszy Molinie i Záratemu jako przewodnik po Paryżu. Bringas to postać fikcyjna, lecz oparta na losach José Marcheny, współpracownika rewolucjonisty Jeana-Paula Marata. Można wręcz powiedzieć, że będący symbolem krwawej rewolucji kleryk-ateusz unieważnia spory światopoglądowe rodaków, zderzając je z praktyką polityczną. Z pomocą Bringasa wyraźnie stojący po stronie postępowców Pérez-Reverte niuansuje przesłanie swej powieści. To nie wiara okazuje się bowiem największym przeciwnikiem Rozumu, lecz sama rzeczywistość.

„W praktyce to pełni żalu fanatycy, tacy jak nasz kleryk, szalony z nienawiści i frustracji, wyprowadzili na ulicę więcej ludzi niż wszyscy encyklopedyści razem wzięci" – mówi w powieści znawca Cervantesa, profesor Rico. Ideały przegrywają więc tutaj z życiem. Oświecenie filozofów owocuje ostatecznie rewolucją miernot, a „Encyklopedia", ten Święty Graal europejskiego intelektu II połowy XVIII wieku, koniec końców ląduje na bibliotecznych półkach. Bringasowie tego świata nie chcą niczyjego szczęścia ani zbawienia (choćby w wersji profanum), najwyżej wolności. Oświeceniowa wolność bez Boga prowadzi jednak ostatecznie do nowej niewoli. Nie od feudałów, lecz od dyktatu świeckiej przemocy.

Gdyby najnowsza powieść Péreza-Revertego ukazała się w okolicach premiery „Imienia Róży" Umberta Eco (1980 r.) czy „Jeśli zimową nocą podróżny..." Itala Calvino (1979 r.), mielibyśmy do czynienia z wielkim literackim wydarzeniem. Hiszpan zręcznie stosuje metaliterackie chwyty, w których specjalizowali się postmoderniści. W części osadzonej współcześnie opowiada bowiem z własnej, Péreza-Revertego, perspektywy o poszukiwaniach źródeł, rozmowach z naukowcami i bukinistami, bibliotecznych kwerendach i lekturach, które umożliwiły mu opisanie XVIII-wiecznej rzeczywistości. Obnaża przy tym narratora i odsłania arkana swego warsztatu, ukazując szwy powieściowe i ujawniając tajniki tworzenia scen (przykładowo, ubłocone buty przywodzą mu na myśl targ Rastro, który okazuje się idealną scenerią dla jednego z dialogów).

„W powieściach staram się zawsze dbać o miejsca akcji; choćby ich opisy miały się ograniczyć do kilku linijek, to ułatwiają stworzenie atmosfery odpowiedniej dla postaci i fabuły, a czasami stanowią część intrygi" – zdradza. W scenie otwierającej powieść Hiszpan stosuje natomiast filmowe zbliżenie rodem z nowofalowej „Żaluzji" Alaina Robbego-Grilette'a.

Pérez-Reverte mnóstwo zawdzięcza postmodernizmowi. Trudno sobie wyobrazić jego pisarstwo bez dzieł Jorge Luisa Borgesa i – chyba przede wszystkim – Umberta Eco. W „Klubie Dumas" przedstawił się publiczności jako Eco w wersji pop i chyba do dziś to określenie pasuje do niego najlepiej. To z Canettiego, Borgesa i Eco autor „Kapitana Alatriste" wziął jedne z głównych figur w swej twórczości: bibliotekę i bibliotekarza (Eco w „Imieniu Róży" bibliotekarzowi dał zresztą na imię Jorge w hołdzie Borgesowi). Od nich także przejął fetysz oryginału, powracający i w „Misji": „To było pierwsze wydanie. To, które zaczęło się ukazywać drukiem w 1751 roku i którego ostatni tom wyszedł w roku 1772".

Hiszpan nie kryje się zresztą z tym, że „przepisuje" książki ulubionych autorów, niczym Borgesowski Pierre Menard w przypadku Cervantesa. Od powinowactw z Eco czy Borgesem wprawdzie się odżegnuje (niesłusznie, zwłaszcza w przypadku Włocha), ale na miano hiszpańskiego Dumasa z pewnością by się nie obraził, ma nawet swój rytuał ku czci „Trzech muszkieterów": zdarza mu się odwiedzać Meung-sur-Loire, gdzie rozpoczyna się pierwszy rozdział dzieła Dumasa.

W przepisywaniu i twórczym przetwarzaniu osiągnięć wielkich poprzedników nie ma zresztą nic złego, bo choć Pérez-Reverte nie odkrywa nieznanych literackich lądów, ma pewne zasługi – i to nawet niemałe. Tworzy powieści głęboko sycące, nieomal erudycyjne, a przy tym inspiruje mnóstwo naśladowców. Wśród nich odnajdziemy cały tabun Hiszpanów, z których największy sukces odnieśli popularni także u nas Ildefonso Falcones i Carlos Ruiz Zafón, a także pisarzy ze świata, choćby Matthew Pearla, autora „Klubu Dantego", czy Joela Rose'a, autora inspirowanej twórczością Edgara Allana Poego powieści „Kruk". Dzięki Pérezowi-Revertemu czytelnicy mają zatem okazję trafić do świata wielkiej literatury.

O jego klasie i randze (przynajmniej z hiszpańskiego punktu widzenia) świadczy najdobitniej jeden z wątków „Misji" poświęcony Hiszpańskiej Akademii Królewskiej. Od 2003 roku Pérez-Reverte jest członkiem tej instytucji. Trafił tam w uznaniu zasług dla języka ojczystego. Zasiada u boku takich znakomitości, jak poważny kandydat do Nobla Javier Marias, noblista Mario Vargas Llosa czy wspomniany już wybitny literaturoznawca Francisco Rico. Nieprzypadkowo w Akademii nie ma natomiast czerpiących z autora „Klubu Dumas" pisarzy pokroju Falconesa czy Zafóna ani innych popularnych Hiszpanów, takich jak Eduardo Mendoza. Pérez-Reverte słusznie uchodzi za prozaika ważniejszego i najzwyczajniej w świecie lepszego. To ta rzadka sytuacja, gdy w przypadku autora popowego można bez większego ryzyka mówić o twórczości, a nie o produkcji kolejnych tomiszczy.

Być może najważniejsza w przypadku Hiszpana jest jego autentyczna miłość do literatury, którą zaszczepia czytelnikom. Nieprzypadkowo ludzie literatury są zwykle w jego powieściach na pierwszym planie. Kiedy Pérez-Reverte pisze w „Misji: Encyklopedia": „Niczego nie da się porównać z tą pierwotną niewinnością, początkiem, chwilą stworzenia powieści, gdy pisarz podchodzi do historii, którą chce opowiedzieć, jak do kogoś, w kim właśnie się zakochał", nie sposób mu nie uwierzyć. Borges wyobrażał sobie raj jako bibliotekę. Pérez-Reverte z pewnością by mu przyklasnął.
Volver arriba
Ver perfil de usuario Enviar mensaje privado Visitar sitio web del autor
Ada
Capitán


Registrado: Aug 17, 2007
Mensajes: 5715
Ubicación: Madrid

MensajePublicado: Mie Jun 14, 2017 8:42 am    Asunto: Responder citando

Hombres Buenos, Arturo Pérez-Reverte
Fernando Curiqueo Vásquez |Martes 13 de junio 2017


La obra del español discurre por dos carriles que se van alternando. Uno es el de la trama, y otro el de la exposición de antecedentes –diálogos, investigaciones y trabajo de campo -, usados para armar el relato. A esta altura, creo conveniente hacer una pequeña aclaración: de ahora en adelante ya no me referiré a Pérez-Reverte, sino lo reemplazaré por Narrador. Esto porque la información sobre los diálogos, las investigaciones y el trabajo de campo que van alimentando la trama -en parte o, quién sabe, si no casi totalmente-, está “contaminada” ella misma de ficción. Por lo que prefiero achacar esa información a Narrador y no a Pérez-Reverte.


Jorge Luis Borges escribió en el prólogo de El Jardín de Senderos que se Bifurcan, que constituye desvarío laborioso y empobrecedor el de componer vastos libros; el de explayar en quinientas páginas una idea cuya perfecta exposición oral cabe en pocos minutos. Borges tiene razón, pero sólo en parte. El tema de la trama de Hombres Buenos, en efecto, se puede exponer en muchísimo menos de un minuto o con sólo algunas líneas. Pero, Arturo Pérez-Reverte se las arregla para armar un relato de exactamente quinientas ochenta y dos páginas que entretiene y que invita a pensar ese período de la historia en que sitúa la narración.

El argumento de Hombres Buenos es el siguiente. La Real Academia Española ha decidido adquirir la “Encyclopédie, ou dictionnaire raisonné des sciences, des arts et des métiers, par une societé de gens de lettres” y encomienda a don Hermógenes Molina y al ex almirante de marina Pedro Zárate, bibliotecario y miembro de número de la Academia, respectivamente, viajar a París para comprar y traer la obra para ser incorporada a la biblioteca de la Academia. La trama se desenvuelve en torno al viaje a París, la estadía en la capital francesa y el retorno a Madrid de los dos personajes. El nombre de la novela está tomado de un extracto del acta de la sesión del pleno de la Real Academia en que se los designó para llevar a cabo el encargo.

La obra del español discurre por dos carriles que se van alternando. Uno es el de la trama, y otro el de la exposición de antecedentes –diálogos, investigaciones y trabajo de campo -, usados para armar el relato. A esta altura, creo conveniente hacer una pequeña aclaración: de ahora en adelante ya no me referiré a Pérez-Reverte, sino lo reemplazaré por Narrador. Esto porque la información sobre los diálogos, las investigaciones y el trabajo de campo que van alimentando la trama -en parte o, quién sabe, si no casi totalmente-, está “contaminada” ella misma de ficción. Por lo que prefiero achacar esa información a Narrador y no a Pérez-Reverte.

Narrador nos revela que encontrándose en la biblioteca de la Real Academia Española, de sopetón y de manera fortuita, da con la colección completa de la primera edición de la “Encyclopédie”, la obra que en palabras suyas “compendiaba la mayor aventura intelectual del siglo XVIII… que contenía las ideas más revolucionarias de su tiempo, que llegó a ser condenada por la Iglesia católica y cuyos autores y editores se vieron amenazados con la prisión y la muerte.”

¿Cómo esa colección había llegado a los anaqueles de la biblioteca?, ¿cuándo y de qué manera?, ¿quién la trajo?, ¿cómo pasó los filtros de la época? La búsqueda de respuesta a estas y otras interrogantes fueron acicate para construir la historia. Narrrador cuenta cómo finalmente decide poner en marcha su proyecto: “Entonces, de pronto, supe la historia que deseaba contar. Ocurrió con naturalidad , como a veces suceden estas cosas. Pude verla nítida, estructurada en mi cabeza con planteamiento, nudo y desenlace: una serie de escenas, casillas vacías que estaban por llenar. Había una novela en marcha, y su trama me aguardaba en los rincones de aquella biblioteca. Esa misma tarde, al regresar a casa, empecé a imaginar. A escribir”

¿Cuáles son, en mi opinión, los méritos de esta novela? El primero, como ya apunté, es que entretiene. A modo de ejemplos, hay un episodio en que uno de los dos hombres buenos se bate a duelo por asuntos de honor y celos por una dama. Otro de sexo, tratado con elegancia y sutileza. El humor está, igualmente, presente como se aprecia en el siguiente diálogo que sostienen los protagonistas:

“ – Después de comer visitaremos a un amigo mío, vendedor de libros filosóficos.

“- Curioso término… creía que la venta pública de esa clase de libros estaba prohibida.

“Ríe de nuevo, ahora desdeñoso, Bringas.

“- Lo está, pero no se deje engañar por las palabras. Libros filosóficos… se refiere a libros prohibidos… Por lo general, pornográficos.

“- Cómo que pornográficos?

“- Novelas de tocador y cosas por el estilo, precisa el abate, … obritas de la que, según Diderot, deben leerse con una sola mano.

El segundo mérito tiene que ver con el hecho que el lector puede formarse una idea del contexto físico, social y cultural en que discurre el relato. Los contrastes son evidentes: entre el campo y la ciudad, entre el París opulento y el París dormitorio, entre la vida regalada de las clases pudientes y la de los trabajadores que deben acudir de madrugada a vender sus productos en la ciudad, etc. El acceso a la cultura está igualmente marcado por la asimetría.

El mérito principal de Hombres Buenos es que en esta novela se aprecia claramente la relación entre obra literaria y poder, entre campo literario y campo del poder político. La Real Academia Española fue, es y será una institución ligada al poder. En la novela, en varias partes, se advierte un especial “cariño” en el trato a esta institución que “siempre mantuvo una independencia real respecto del poder” (página 20). Cuesta aceptar esta afirmación, si se considera el rol del lenguaje en la cuestión del poder y del contexto político en que esta institución ha actuado a lo largo de los siglos de su existencia. Igualmente, la novela denota el sesgo político de su autor por la forma en que nos describe a los tres personajes principales. Hermógenes Molina representa un conservadurismo bonachón, de viejito bueno, que se da cuenta y acepta que los tiempos están cambiando, aunque él seguirá fiel a su catolicismo. El héroe de la trama es el almirante Pedro Zárate, el hombre ilustrado y racional, intachable en su conducta personal, capaz de batirse a duelo -aunque esa costumbre tan “francesa” le repugne- y que a la hora del desafío amoroso lo enfrenta y sale airoso. El tercer personaje es el que acumula todas las tarjetas rojas. Se trata del abate Salas Bringas Ponzano, un revolucionario, partidario de la vía revolucionaria violenta y que termina guillotinado. En él, el autor del relato concentra todas sus aversiones políticas.
_________________
Consuela saber que nadie a quien amas se quema en lo que arde. http://adacaramelada.blogspot.com.es
Volver arriba
Ver perfil de usuario Enviar mensaje privado Visitar sitio web del autor MSN Messenger
Mostrar mensajes de anteriores:   
Publicar nuevo tema   Responder al tema    Foros de discusión -> Otros libros Todas las horas son GMT + 1 Hora
Ir a página Anterior  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
Página 13 de 13

 
Cambiar a:  
Puede publicar nuevos temas en este foro
No puede responder a temas en este foro
No puede editar sus mensajes en este foro
No puede borrar sus mensajes en este foro
No puede votar en encuestas en este foro

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Ecke Ecke


Todos los logos y marcas en este sitio son propiedad de sus respectivos autores. Los comentarios son propiedad de los escritores y todo lo demás © 2007 de www.capitan-alatriste.com. Capitán Alatriste es una marca registrada de Alfaguara ediciones. Todos los derechos reservados
Puedes sindicar nuestras noticias utilizando el archivo backend.php o ultramode.txt
PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Página Generada en: 0.25 Segundos